To początek zaledwie moich przemyśleń o błędach. I doświadczeń, bo popełniłam ich krocie, nie tylko w pracy. 🧐
Pierwszy błąd – uznaję go teraz za najbardziej spektakularny  – to wymaganie, żeby uczeń był idealny, taki wg moich wyobrażeń i żeby koniecznie robił wszystko IDEALNIE. 🙈
 
A gdyby tak przestać wymagać od ucznia, żeby od razu zrobił coś właśnie idealnie? 
I czy zauważyliście, że kolejne roczniki naszych uczniów coraz mniej mają wytrwałości, cierpliwości, coraz częściej odpuszczają? 🧐
 
Ta historia nie mówi tylko o garnkach. Jest o wartości pracy, o nabywaniu biegłości dzięki wielu próbom, nie dzięki uzdolnieniom.
 
Uczniowie w tej opowieści nie bali się próbować, nawet jak coś popsuli, robili dalej i w końcu osiągnęli sukces. Bo mieli być oceniani za pracę, nie za efekt. 
 
Warto przenieść to do szkoły, kiedy już będziecie po pierwszych rozmowach o emocjach i wspomnieniach wakacyjnych i zanim ruszycie z robotą.  Jakby nie patrzeć, to dobrostan uczniów, o którym tak dużo się teraz mówi, bardzo często w szkole zależy od samooceny. A ta jest, stety i niestety, pochodną uczenia się.
 
Tu ważne są te zadania, w których można próbować, poprawić i spróbować jeszcze raz. Wiem z praktyki.
Wtedy błąd nie zniechęca, nie poraża, staje się normą i dobrze. 
 
Koniecznie wykorzystaj tę historię na lekcji, na przykład wychowawczej (choć nie tylko). Przeczytaj ją uczniom (bez ostatnich dwóch akapitów)  i potem w grupach rutyną myślenia krytycznego 5 × dlaczego od zdania ,,Najlepsze wyniki mieli uczniowie, którzy zrobili dużo garnków.” znajdźcie pierwotną przyczynę sukcesu. 
 
Tego Wam z ❤️ życzę 
Belferka Zosia 
 
PS Dla tych, którzy nie zauważyli na slajdzie, historia o lekcji garncarstwa pochodzi z książki Davida Baylesa i Teda Orlanda ,,Art & Fear: Observations on the Perils  (…)”.
PSS Historię o lekcji garncarstwa możesz pobrać TU.