Piszę na gorąco po wymianie myśli z fajsbukową znajomą. Gdzieś obie trafiłyśmy na webinar CEO o OK zeszycie https://www.facebook.com/fundacjaCEO/videos/310037160688970 , nie mogła go znaleźć, szukała ratunku i pogawędziłyśmy. Finałem rozmowy było stwierdzenie Eweliny, raczkującej „w temacie”, ale bardzo chętnej do jego pogłębienia, że wszędzie się mówi o OK zeszycie, ale mało się go pokazuje. I wiecie, że miała rację? Odstawiłam przygotowanie zajęć na jutro (i inne takie tam NIESŁYCHANIE WAŻNE ORAZ TERMINOWE prace jak sprawdzanie rozprawek) i zaczęłam przeglądać grupy, posty oraz wpisy, węsząc za zdjęciami przykładowych okejowych zeszytów. I mało! Baaardzo. W zalewie zdjęć niewątpliwie chlubnych praktyk ukierunkowanych na aktywizację, zaangażowanie, relacje, emocje, myślenie, samodzielność etc., OK zeszyt przycupnął bardzo niszowo. Nie jestem bez winy. W szale ekscytacji nowymi aktywnościami dzieciaków na zdalnym publikowałam przykłady wykorzystania tryliona aplikacji, zapominając, że to, co uczniowie dziergają codziennie w OK zeszytach jest faktycznie świetnym przykładem na aktywizację, zaangażowanie, relacje, emocje, myślenie, samodzielność etc. I każdy, kto spróbował tego narzędzia, potwierdzi, że tak właśnie jest.

Ale przypomniałam sobie też lata swojej przydługiej, nudnawej egzystencji w szkołach różnorakich, kiedy to spędzałam godziny (przeliczane w finale na wieki) na dość bezmyślnym przepisywaniu notatek z tablicy, z podręczników lub pisaniu ich pod dyktando mentorskiego tonu moich nauczycieli. Tak było, jest i będzie, myślałam wtedy. Myślałam tak też, rozpoczynając pracę w szkole. Zawsze jednak, zawsze, uwierzcie, gdzieś głęboko czułam bezsens takich notatek. Najbardziej pamiętam tę jedyną, pozostającą się poza schamatami, którą skwitowała polonistka stwierdzeniem, że to bazgrolenie, głupawe rysunki i strzałki świadczą o mojej niechlujności i niestaranności 😊 (o ironio losu, a w domu mówią o mnie Monika Geller-Monk). I że mam to usunąć, poprawić, napisać tak ładnie jak wszyscy. Moja skandaliczna twórczość dotyczyła epoki romantyzmu, którą pokochałam całym swoim nastoletnim wtedy sercem i popłynęłam, wiedziona podstępnie tą miłością oraz oszukana wpajaną mi przez rodziców samodzielnością. A potem, tak ociosana, wkroczyłam w schematyczny świat belferski. Długo tam tkwiłam. Zbyt i za, ale uwierało mnie ciągle. Aż w końcu, dzięki mądrzejszym i odważniejszym ode mnie belfrom, choć (o dziwo) niekiedy młodszym, zaczęłam odkrywać szerokie wody oceniania kształtującego. I tak dochodzimy do OK zeszytu. Nigdy już – trzy palce na sercu i tfu, na psa urok – nie wrócę do zeszytów, które już, parafazując słowa okejowego guru, Danuty Sterny (możesz Danusi posłuchać tu), po prostu dla mnie umarły i nie zmartwychwstaną 😊

Gdzieś tam po drodze przeszłam roczny kurs OK zeszytu (CEO – polecam, zachwyt pełny) i wiele doświadczeń za mną, ale przede mną, na szczęście, też. Mogę jednak podzielić się paroma odkryciami z początkującymi. Nie będzie to żadne wow, którego nie doświadczycie na przykład na kursie, a raczej świadectwo, że jest tak NAPRAWDĘ, bo to przerobiłam.

  1. To będzie raczej szok, więc nie zmuszać.

Kiedy dostaniecie w swoje górne odnóża ociosanego ucznia, dozna szoku, że nie otrzyma notatki – gotowca. Dajcie mu wolność wyboru – własne czy narzucone notatki? Na pewno znajdą się tacy, którzy początkowo będą chcieli „na leniwca” 😊. Mogę jednak Was zapewnić (po kilku latach praktyki), że szybko pozazdroszczą tym, co to mogą po swojemu.

  1. Najpierw rodzice – pozyskać, nie lekceważyć.

No przecież wiecie, że bez wsparcia rodziców będzie ciężej, a bywa, że nie do udźwignięcia. Poświęć się i spotkaj z najważniejszymi dla Twojego ucznia osobami, zanim wprowadzisz OK zeszyt, przekonaj ich. Przed spotkaniem napisz do nich list, na przykład taki: List. Na spotkaniu pokaż prezentację, znajdziesz ją u mnie w zakładce OK dokumenty . Wysłuchaj ich wątpliwości, zapewnij, że to nie przymus, tylko wybór.

  1. Pokaż uczniom możliwości, przykłady.

Oczywiście nie będą potrafili sami, tak od razu, stworzyć notatki wizualnej czy po prostu swojej. Pomóż, pokaż fajne przykłady. Zaznacz, że to tylko inspiracje, że mogą po swojemu. Mnóstwo notatek wizualnych znajdziesz w zakładce Myślenie wizualne.

  1. Wszystkie punkty powyżej to wielkie uproszczenie. Pamiętaj, że OK zeszyt to narzędzie oceniania kształtującego. Więcej dowiesz się, śledząc dobre praktyki albo po prostu na kursie CEO (jako i ja uczyniłam).

Załączam do wpisu zdjęcia zeszytów. Bo przecież jest ich w sieci za mało – popatrzcie na te notatki, zatrzymajcie się i zachwyćcie 😊Na swoim profilu fajsbukowym rozpoczynam też wyzwanie dla wszystkich okejowiczowych belfrów 😊 Gdzieś wśród zdjęć znajdziecie mój OK zeszyt i metodę zielonego długopisu, tak w ramach urozmaicenia 😊

Dziękuję za doczytanie do końca, jesteś naprawdę OK!