Social media network diagram

Tak się nie robi, moi kochani. Nie robi się tak starej belferce, bo pomarszczone serducho prawie pękło. Ze wzruszenia zryczałam się i zasmarkałam (niecovidowo). Tak znienacka i podstępnie wysłać filmik i mówić na nim takie rzeczy… Otóż zrobili tak moi ubiegłoroczni ósmoklasiści, filmik załączyłam, sami zobaczcie, jak tu się nie spłakać??? A ja twarda jestem, wierzcie mi. Bo w ogóle to była już wisienka na torcie, przedtem wiersz dzieciaków, swoista izetka (zdjęcie poniżej), mnóstwo życzeń i drobiazgów od serca. Po co o tym pisać? Otóż trzeba! Bo to jest wartość naszego zawodu, podstawowa i najważniejsza, nie dodana. Nigdzie nie została zapisana, nie jest przewidziana w dokumentach ministerialnych ani wewnątrzszkolnych, ale jest – najwyższa i o nią nam chodzi, bez niej, bez relacji, szkoła jest tylko budynkiem wypełnionym ludźmi, którzy wypełniają swoje obowiązki. Jak w korporacji. Tak się może czujesz? Jak w fabryce? No tak, zewsząd roszczenia i pretensje, nikt nas nie docenia, nie lubi, itd., itp. Jojczenie, narzekanie i rozdzieranie szat. Jak sobie z tym poradzić?

👉 Niepowodzenia – są, ależ oczywiście! Nie dotrzymałam terminu, dyrekcja ma pretensje, kwasy w gronie, rodzic się czepia, dzieciaki wykańczają. To normalne. Traktuję to zadaniowo – co zrobić, żeby tak nie było? Krótka analiza – przyczyna, jak ją wyeliminować i tyle. Nie zatrzymuję się, nie rozpamiętuję, choć pamiętam. Nie wyolbrzymiam, mówię sobie – to szczegół, mała przeszkoda i wyruszam dalej. Polecam.

👉 Uważność – tak dziś modna, że nawet już wyśmiewana. Niesłusznie, bo to ona poprowadzi do relacji, naszej wartości ostatniego poziomu. I można ją mieć, powoli wytrenować. Na początek zauważam małe oczka wpatrzone we mnie lub unikające mojego wzroku, spocone ręce, tu właśnie należy się zatrzymać i to rozpamiętywać, a potem…to już poleci 😊

👉 Głaskanie siebie – to już umiem, a ty musisz się nauczyć 😊. Taki wygłaskany nauczyciel staje się uważny… Ja właśnie dziś, w Dniu Edukacji, robiłam – NIC. ”Ale co lubię robić najbardziej— to Nic”, tak deklaruje Krzyś z „Kubusia Puchatka”, kocham wprost postacie z tej historii. Robiłam NIC, podczytując sobie tę czy inną książkę (a to w sypialni, a to w kuchni lub w salonie). Robiłam NIC, układając książki w nowej, cudownej bibliotece (kupionej z drugiej, a raczej z piątej ręki, za grosze, jest na zdjęciu, moja duma). Robiłam nic, biorąc udział w webinarze Edukreatywnych i gawędząc z synem. Robię NIC, pisząc te słowa. Znajdź swoje NIC i pogłaszcz siebie.

Pomalutku, pomalutku, a to, co niemiłe w naszym zawodzie, przestanie być dla ciebie najważniejsze i znajdziesz swoje własne, osobiste skrzydła. Tego życzę w tym szczególnym dniu nam wszystkim.

Belferka Zosia